czwartek, 8 września 2016

Historia pewnej plamki

   Witam :)

   Przy porządkach, z rozpędu , nieuwagi ... moje leginsy zostały ochrzczone Ace .... centralnie ..... na środku nogawki..... 
.....nie płakałam.....
.....nie złościłam się ....
.....knułam :) 

  Od razu przyszła mi myśl twórcza, dzięki której każdy członek Rodziny stał się posiadaczem wybielonej części garderoby :) do wybielania eksperymentalnego wybrałam rzeczy sprane i spłowiałe od słońca.

  Zasoby internetowe pozwoliły mi odkryć blog pewnego młodzieńca ,który wszystko krok po kroku opisał , zebrał i udokumentował.Pozwolę sobie zaprosić Was na wycieczkę do niego.

TU o wybielaniu  

TU o sposobie wiązań ubrań

   Czas trzymania sztuki odzieży w roztworze - indywidualny ... pomarańczowa koszulka moczyła się całą noc , a czerwona siatka dosłownie kwadrans. Zapewne kwestia jakości bawełny lub ewentualnych dodatków do tkanin np lycry.

  Zabawa fajna :) jedyne co to ....zapach .... dla mnie smród okrutny - mam jakąś osobniczą wrażliwość , chlor wchodzi mi do nosa, gardła, zmienia smak.
Pomoc rodziny - bezcenna ;) 








Nie mam odwagi próbować barwienia tkanin,ale efekty są na tyle zachęcające,że kto wie ... ?  
Pozdrawiam cieplutko :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz